Dlaczego wybrałem srebro, a nie złoto
Srebrne pierścionki inspirowane górami nie powstały z mody ani z kalkulacji. Powstały z drogi – z gór, błędów i sytuacji, które zostawiają ślady na człowieku.
Nie wybierałem srebra dlatego, że jest tańsze ani dlatego, że jest modne. I na pewno nie dlatego, że szukałem alternatywy dla złota. Wybrałem srebro, bo jest mi bliższe.
W górach nauczyłem się, że rzeczy idealne nie istnieją. Sprzęt się rysuje, ciało słabnie, a głowa popełnia błędy. Czasem trzeba zawrócić, czasem trzeba odpuścić, a czasem ledwo wychodzi się z sytuacji, która mogła skończyć się zupełnie inaczej. Srebro dokładnie takie jest – nie błyszczy zawsze, łapie rysy i zmienia się z czasem. I właśnie dlatego z nim pracuję.
Srebrne pierścionki inspirowane górami – moja droga przez Koronę Ziemi
Te góry nie są przypadkowe. One są częścią jednej drogi – mojej drogi przez Koronę Ziemi. Niedokończonej, w trakcie, bez gwarancji sukcesu, ale z nadzieją, że uda się ją domknąć.
Każda z tych gór zostawiła we mnie coś innego. Każda nauczyła mnie czegoś, czego nie da się przeczytać w książce ani zobaczyć na zdjęciach. I właśnie z tej drogi – nie z sukcesów, ale z prób – zaczęły powstawać srebrne pierścionki inspirowane górami, w których każda forma ma swoje źródło w konkretnym doświadczeniu.
Malubiting – szczelina, która wszystko zmieniła
W Karakorum, na Malubiting, góra bardzo szybko pokazała nam, że nie przyszliśmy tu po nagrodę, tylko po lekcję. Lodowiec był w fatalnym stanie: chaos, lodowe wieżowce, ciągłe kluczenie. W pewnym momencie stawiam krok dokładnie tam, gdzie przed chwilą stanął Radek – i nagle jest ciemność. Wpadłem do szczeliny.
Ułamek sekundy na sprawdzenie, czy jestem cały. Raki, czekan, instynkt. Wyszedłem. Kilka sekund, które dla mnie trwały wieczność. Po tym wydarzeniu wiedziałem, że to koniec tej wyprawy – góra postawiła kropkę nad „i”.
Pierścionek „Szczelina” powstał po tym. Nie z inspiracji, tylko z przeżycia. Jego forma jest nierówna i pęknięta, dokładnie jak lodowiec, który nie wybacza błędów. Kamień w środku jest jak most – bo w górach most to życie, coś, co łączy dwa brzegi i pozwala przejść dalej. Kamienie są dla mnie mostami: nie cofają się, nie pękają, trzymają wtedy, kiedy trzeba.
Fuji-san – jedna doba, samotność i czarny szafir
Fuji było inne. Samotne, zamknięte poza sezonem, bez tłumów i bez pocztówkowych widoków. Jedna doba, noc, wiatr i pusty szlak. Towarzysz zawrócił, ja poszedłem dalej i stanąłem na szczycie sam.
Z tej wyprawy powstał pierścionek Fuji z czarnym szafirem. Czarny, bo Fuji poza sezonem nie jest bajką. Jest ciszą, pustką i surowością. Do tego pierścionka powstaje osobna grafika – nie jako ozdoba, ale jako zapis tej drogi.
Denali – surowość i walka o każdy metr
Denali to góra bez romantyzmu. Jest zimno, wieje i walczy się o każdy metr wysokości. Tam wszystko obnaża słabości – sprzęt, zespół i Ciebie samego. Nie ma miejsca na pozory.
Dokładnie to samo widzę w srebrze. Ono nie udaje luksusu, nie świeci, kiedy nie ma światła, pokazuje ślady drogi. Tak jak człowiek po trudnej górze.
Panorama Everestu – symbol drogi, która trwa
Korona Ziemi to droga długodystansowa. Nie wszystko da się zrobić od razu i nie wszystko wychodzi. Ale idzie się dalej.
Dlatego powstał srebrny pierścionek z panoramą Everestu – nie jako symbol zdobycia, ale jako symbol drogi. Kamień w tym pierścionku wybierasz sam: taki, który Cię chroni, który coś dla Ciebie znaczy, który przypomina o czymś ważnym. Bo kamień nie jest dodatkiem. Jest osobistym punktem odniesienia. Ten pierścionek nie ma mówić o mnie – ma mówić o Tobie.
Nie tylko pierścionki
To nie są tylko pierścionki.
Z tej samej drogi powstają także srebrne bransoletki.
Ich formy nie są przypadkowe. Są kopiami sprzętu wspinaczkowego, który w górach oznacza bezpieczeństwo i zaufanie: karabinka z ósemką, czekana, elementów, od których często zależy życie. To nie są ozdoby – to symbole rzeczy, które w górach mają konkretne znaczenie.
Przenosząc je w srebro, chciałem zachować ich surowość i sens. Tak, żeby nosząc je na nadgarstku, mieć przy sobie coś, co przypomina o drodze, skupieniu i odpowiedzialności. O tym, że w górach – i w życiu – czasem wszystko zależy od jednego dobrze wpiętego karabinka.
Srebro dla Was – cząstka mojej drogi i Waszej historii
Robię te pierścionki ręcznie. Nie są powtarzalne, każdy ma swoją fakturę i swoje niedoskonałości. Te srebrne pierścionki inspirowane górami mają być czymś więcej niż biżuterią – mają być zapisem drogi.
Robię je po to, żebyście mogli nosić cząstkę mnie i mojej drogi, ale jeszcze bardziej po to, żebyście zapisali w nich własną historię górską.
Bo kiedy srebro się rysuje, to już nie jest tylko moje. To jest Wasze życie, Wasza droga i Wasza góra. I dokładnie o to w tym wszystkim chodzi.
Dlaczego (jeszcze) nie robię biżuterii ze złota
Złoto jest inne. Jest spokojne, klasyczne i domknięte. Błyszczy zawsze, nawet wtedy, gdy światło jest słabe. To materiał, który kojarzy się z rytuałem i trwałością.
Moja droga w górach taka nie jest. Jest w ruchu. Pełna decyzji, odwrotów i momentów, które zostawiają ślady. Dlatego dziś pracuję w srebrze – bo lepiej oddaje to, kim jestem teraz i na jakim etapie drogi się znajduję.
Złoto nie jest dla mnie zamkniętym rozdziałem. Raczej czeka. Tak jak czekają góry, na które jeszcze nie wszedłem. Być może przyjdzie moment, w którym moja droga spotka się ze złotem – wtedy, gdy będę miał do opowiedzenia inną historię.
Na razie srebro mówi moim językiem.























